
Robert Godfrey (tłum. Filip Sylwestrowicz)
„Czemu musimy mówić tyle o grzechu? Powinniśmy skupiać się po prostu na Bożej miłości”. Ten komentarze nie wyszedł z ust zapamiętałego liberała. Przeciwnie, wypowiedziała go kobieta należąca do ewangelikalnego Kościoła, która zapisała swoje dzieci do reformowanej szkoły chrześcijańskiej. Wydaje się, że nie za bardzo zrozumiała, czym wyróżnia się kalwinizm.
Niestety ten komentarz nie jest po prostu dziwacznym wyjątkiem. Socjolog Alan Wolfe przekonuje w niedawno opublikowanej książce, że takie podejście jest powszechne w różnych amerykańskich ugrupowaniach religijnych oraz denominacjach, włączając w to ewangelikałów. Wolfe pisze w Transformation of American Religion: „mówienie o piekle, potępieniu, a nawet grzechu, zostało zastąpione nie osądzającym nikogo językiem zrozumienia i empatii”. Większość amerykańskich Kościołów i synagog charakteryzuje się dziś postawami oraz praktykami, które są z jednej strony „radosne, emocjonalne, osobiste i empatyczne”, z drugiej zaś „pozbawione cierpliwości dla liturgii i tak szerokie teologicznie, że aż niespójne”.
Wolfe jest w fundamentalny sposób przychylny tym zmianom. W jego przekonaniu to powszechne nastawienie sprzyja interesom różnorodnego społeczeństwa, które ceni sobie tolerancję, współpracę i uprzejmość. Religie, które są zbyt ekskluzywne w swoich twierdzeniach, podważają jedność społeczeństwa i należy na nie patrzeć, jak na trochę niebezpieczne i bigoteryjne. Według Wolfe prawdziwy kalwinizm musi być problemem dla tolerancyjnego społeczeństwa, ponieważ kładzie nacisk na powagę grzechu i Chrystusa jako jedyną drogę do Boga.
Obawa Wolfego oraz wielu innych nie jest niczym nowym. Podobna krytyka była kierowana przeciw chrześcijaństwu od początku jego istnienia. W Cesarstwie Rzymskim chrześcijanie byli nazywani zdrajcami i ateistami, ponieważ nie oddawali czci rzymskim bogom. Chrześcijanie byli bigotami niebezpiecznymi dla jedności cesarstwa, gdyż traktowali swoją wiarę jako ekskluzywną.
Wierni chrześcijanie zawsze odrzucali wezwania, żeby dostosować swoją wiarę do pragnień tych, którzy twierdzą, że wszystkie religie są równie prawdziwe i użyteczne. Jako chrześcijanie obstajemy przy tym, że musimy mówić o grzechu, jeżeli mamy w prawdziwy sposób opisywać stan człowieka. Jeżeli nie zrozumiemy grzechu, nie zrozumiemy też, jakiego rodzaju zbawiciela potrzebujemy. Nasz grzech sprawia, że stając przed Bogiem mamy dwojaki problem. Po pierwsze potrzebujemy, żeby ktoś zabrał od nas winę spowodowaną przez grzech. Grzech pierworodny Adama oraz nasze grzechy aktualne czynią nas winnymi przed Bogiem i sprawiają, że zasługujemy na potępienie. Potrzebujemy przebaczenia, a zatem też zbawiciela, który zapewni nam przebaczenie. Po drugie jako grzesznicy potrzebujemy rzeczywistej sprawiedliwości, z którą będziemy mogli stanąć przed Bogiem. Adam nie został stworzony jako moralnie neutralny, ale jako sprawiedliwy i święty. Zatem jako grzesznicy, którzy chcą zostać nowym stworzeniem, potrzebujemy sprawiedliwości i zbawiciela, który może nas uczynić sprawiedliwymi.
Reformacja była odnową biblijnej doktryny grzechu i zbawienia. Grzech znów zaczął być postrzegany jako problem, który nie może zostać rozwiązany przez ludzkie działania. Zbawienie znów zaczęło być postrzegane jako w całości dzieło Boga. Bóg w Chrystusie wypełnił karę za nasz grzech i tak samo to Bóg w Chrystusie usprawiedliwia i uświęca grzesznika. Dzięki usprawiedliwieniu grzesznik staje się doskonale święty przed obliczem Boga. Natomiast w wyniku uświęcenia grzesznik przy pomocy Bożej łaski stopniowo staje się coraz świętszy w swoim życiu.
Reformacyjna doktryna usprawiedliwienia jest w szczególny sposób atakowana w naszych czasach. Tym bardziej więc potrzebujemy przywrócić jej właściwe rozumienie oraz przekonanie o jej prawdziwości. Jednym ze sposobów na to, jest rozważanie i nauczanie wielkich katechizmów reformacji. Wspaniała reformacyjna doktryna o usprawiedliwieniu jest na przykład pięknie uchwycona w jednym z pytań z Katechizmu heidelberskiego. Ów katechizm, który został opublikowany w 1563 roku w Palatynacie Reńskim w Niemczech, został napisany w celu wyjaśnienia przekonań doktrynalnych tamtejszego kościoła oraz przekazania Bożemu ludowi prawdziwej wiary. Okazał się on niezwykle skutecznym narzędziem dzięki temu, że przedstawiał biblijne prawdy w bardzo osobisty sposób. Katechizm ten był powszechnie używany w niemieckich, holenderskich i węgierskich kościołach ewangelicko-reformowanych, a z czasem dotarł też do Ameryki1. Jego nauczanie odnośnie usprawiedliwienia jest podsumowane w pytaniu 60:
Pytanie: W jaki sposób możesz być usprawiedliwiony przed Bogiem? Odpowiedź: Tylko dzięki prawdziwej wierze w Jezusa Chrystusa. Choć więc sumienie oskarża mnie, bo ciężko zgrzeszyłem przeciwko wszystkim przykazaniom Bożym, żadnego nigdy nie wypełniłem i nadal jestem skłonny do zła. Bóg, mimo to, bez żadnej z mojej strony zasługi, a wyłącznie z łaski swojej, uznaje mnie za usprawiedliwionego dzięki zadośćuczynieniu Jezusa Chrystusa, jak gdybym nigdy nie miał i nie popełnił grzechu, jak gdybym to ja sam, a nie Chrystus za mnie, okazał całkowicie posłuszeństwo. Jest jednak jeden warunek: mam przyjąć to dobrodziejstwo wierzącym sercem.
Aby w pełni docenić tę odpowiedź, musimy przyjrzeć się czterem elementom jej treści: 1) problemowi zła, 2) dziełu Chrystusa, 3) Bożemu przypisaniu tego dzieła nam oraz 4) roli wiary.
Po pierwsze odpowiedź na pytanie 60 jasno przedstawia, jak wielkim problemem jest grzech dla nas jako upadłych istot. Z powodu upadku Adama i mojego własnego zepsucia, złamałem wszystkie przykazania Boże i żadnego nigdy nie wypełniłem. Nie mam żadnego dobra lub osiągnięcia, które mógłbym zaoferować Bogu, żeby uzyskać Jego przychylność. Nawet jako chrześcijanin jestem wciąż skłonny do wszelkiego zła. Pozostawiony sobie samemu nie miałbym dość siły ani sprawiedliwości. Ani jako niechrześcijanin, ani jako chrześcijanin nie jestem zdolny zasłużyć na nagrodę lub błogosławieństwo od Boga. Uznaję mój smutny stan i moje sumienie oskarża mnie, ale nawet mój żal za grzechy nie może mnie wyswobodzić, lub zjednać mi Bożą przychylność. Rozpaczam, ponieważ przez mój grzech zasmuciłem mojego niebieskiego Ojca.
Po drugie uznaję, że Jezus zrobił dla mnie to, czego nigdy nie mógłbym dokonać sam. Jezus był doskonale posłuszny prawu Bożemu. Jest On w ten sposób drugim Adamem. Tak jak Adam został stworzony na obraz Boga, żeby być posłusznym i wiernym odzwierciedleniem tego obrazu, również i wieczny Syn Boży przyszedł w ciele i został zrodzony pod prawem, aby dokonać tego, w czym zawiódł pierwszy Adam. Jezus wypełnił całkowicie prawo, będąc w ten sposób sam z siebie doskonale świętym i sprawiedliwym w Bożych oczach. Jezus zadośćuczynił również Bożej sprawiedliwości względem grzeszników, którzy sami nie mogli tego dokonać. Chociaż Jezus był doskonale święty i nie podlegał przekleństwu ciążącemu na grzesznikach, zajął ich miejsce na krzyżu i poniósł karę i przekleństwo za wszystkich, którzy są w Nim.
To czego dokonał Jezus, ma więc dwa aspekty, które często nazywa się jego aktywnym i biernym posłuszeństwem. W sposób aktywny wypełnił prawo, a w sposób bierny wycierpiał sąd i śmierć za swój lud. Jezus zrobił to wszystko. Nie ma nic, co trzeba byłoby jeszcze zrobić, żeby zasłużyć na życie wieczne. Dzieło Chrystusa dla grzeszników jest skończone i doskonałe.
Po trzecie usprawiedliwienie na podstawie dzieła Chrystusa staje się skuteczne w życiu grzeszników dzięki Bożemu darowi. Bóg daje dzieło Chrystusa w bardzo konkretny sposób, to znaczy poczytując je. Poczytanie nie jest słowem, którym byśmy się często posługiwali. Jest to jednak słowo, którego Paweł używa, aby opisać Boże dar (Rzym 4:3). Poczytanie oznacza, że Bóg uznaje lub przypisuje zasługi Chrystusa nam. Katechizm heidelberski wyraża jasno czym ono jest, kiedy mówi, iż gdy dzieło Chrystusa jest mi poczytane, jest to tak, „jak gdybym nigdy nie miał i nie popełnił grzechu, jak gdybym to ja sam, a nie Chrystus za mnie, okazał całkowicie posłuszeństwo”. Ponieważ Bóg przypisuje mi posłuszeństwo Chrystusa – tak aktywne, jak bierne – Bóg patrzy na mnie przez pryzmat posłuszeństwa Chrystusa.
Po czwarte narzędziem, poprzez które zostaje mi poczytane dzieło Chrystusa, jest wyłącznie wiara. Dzięki niej mogę odwrócić mój wzrok od siebie – tak od mojego grzechu, jak i postępów w uświęceniu – i patrzeć tylko na Chrystusa, który jest mą jedyną nadzieją. Wiara jest ufaniem Jezusowi i niepoleganiem na sobie. Znów Katechizm heidelberski przedstawia w pytaniu 21 wspaniałą definicję wiary:
Pytanie: Na czym polega prawdziwa wiara? Odpowiedź: Polega ona zarówno na pewności poznania, dzięki któremu uznaję za prawdę wszystko, co Bóg objawił w swoim Słowie, jak też na głębokim zaufaniu, które stwarza we mnie Duch Święty przez Ewangelię. To ona daje mi pewność, że nie tylko inni, ale także i ja otrzymałem od Boga odpuszczenie grzechów, dar sprawiedliwości i wiecznego szczęścia, a wszystko to otrzymałem wyłącznie z Jego łaski, jedynie dzięki zasłudze Jezusa Chrystusa.
Ta odpowiedź pokazuje nam w jaki sposób wiara spogląda wyłącznie ku Chrystusowi i jego dziełu, całkowicie na Nim polegając. Ukazuje nam też błogosławioną pewność, opartą o zbawienie uzyskane dla nas przez Chrystusa, którą daje nam prawdziwa wiara. Reformacyjna doktryna usprawiedliwienia pomaga nam zobaczyć, że nasze zbawienie jest dziełem Chrystusa dla nas. Wybawia nas także z życia w wątpliwościach i strachu, który skłaniałby nas do wątpienia, czy Bóg może w ogóle kochać takich grzeszników jak my. Pokazuje nam też, że mamy obiektywnie pokój z Bogiem, ponieważ Chrystus wypełnił Boże roszczenia. Zapewnia nas też o tym w sposób subiektywny, ponieważ możemy mieć pewność, że przez wiarę w Chrystusa jesteśmy pojednani z Bogiem.
Wielu ludzi w naszym społeczeństwie i nawet w Kościołach może postrzegać tę doktrynę jako niebezpieczną – powodującą podziały i podkopującą świętość. Jednak ci, którzy wierzą Biblii widzą, że jest ona Bożą prawdą i niewysłowionym błogosławieństwem w życiu Bożego ludu.
© Robert Godfrey, Grzech i zbawienie (ang. Sin and Salvation), 2004, Ligonier Ministries. Publikujemy za zgodą Ligonier Ministries.
Dr Robert Godfrey jest dyrektorem organizacji Ligonier Ministries. Przez wiele lat służył jako profesor teologii historycznej oraz rektor seminarium teologicznego Westminster w Kalifornii.
- Katechizm jest używany także przez ewangelików reformowanych w Polsce i na Litwie – przyp. tłum. ↩︎